Proponuję żebyśmy w tym wątku prowadzili rozmowy na temat wydarzeń sportowych, każda dyscyplina mile widziana

Zacznijmy od walki naszego Andrew Gołoty.
Polski bokser wagi ciężkiej Andrzej Gołota przegrał pojedynek z Rayem Austinem o pas USNBC federacji WBC. Walka w chińskim Chengdu, która zakontraktowana była na 12 rund zakończyła się już po pierwszych trzech minutach. Polak w czasie trzyminutowej walki nie zdołał zadać ani jednego ciosu.
Wygrana polskiemu pięściarzowi miała otworzyć drogę do walki o pas mistrzowski WBA z Nikołajem Wałujewem.
Przed walką obaj bokserzy tryskali humorem. Uśmiechnięty Gołota zapewniał, że "jest dobrze", z kolei Amerykanin zapowiadał "odesłanie Polaka do domu".
Początek walki rozpoczął się fatalnie dla Polaka, który na deskach wylądował już w 4. sekundzie walki. Po niespełna minucie Austin zasypał Gołotę gradem ciosów. Polski pięściarz sprawiał wrażenie zamroczonego. Dodatkowo Gołocie już w 40. sekundzie walki zaczęła doskwierać lewa ręka. Do końca rundy Gołota próbował już tylko dotrwać.
Jeszcze przed drugą rundą okazało się, że Gołota z uwagi na kontuzję jednak nie będzie mógł kontynuować walki i pojedynek został przerwany. Po chwili sędziowie ogłosili techniczny nokaut podnosząc rękę Austina w górę. Tym samym Gołota poniósł siódmą porażkę w karierze.
W przypadku Gołoty znów się potwierdziło, że zazwyczaj fatalnie rozpoczyna walki. Tak było trzy lata temu w Chicago, gdzie po upływie 53 sekund został znokautowany przez Amerykanina Lamona Brewstera (stawką był tytuł WBO), czy w 1997 roku kiedy Brytyjczyk Lennox Lewis (konfrontacja o pas WBC) potrzebował niewiele ponad półtorej minuty na pokonanie polskiego boksera.
źródło: onet.pl
Oglądaliście? Co sądzicie o tej kontuzji? Może to nie była kontuzja tylko bał się kompromitacji?