Byłeś kiedyś w Legolandzie??? Ja tak, jako dziecko, było prze...tzn wyjątkowo. Dawno nic nie pisałem, a stało się u mnie pokerowo bardzo dużo. Do Legolandu wrócimy za chwilę

Całkiem już dawno, bo prawie miesiąc mija jak odwiedził mnie w Wawie mój dobry kolega, Bartek. Też co nieco pogrywa w poksa, ale póki co nie odważył się iść w kierunku pro. W trakcie jego wizyty odwiedziliśmy Hyatt, żeby pograć w weekend w kasynie. Skończyło się stiltowaniem kilku regularsów po zwinięciu im sprzed nosa kilku BI:D Tilt osiągnął apogeum, gdy przy nabudowanym stacku, zaciętych minach przeciwników oraz ich maksymalnej determinacji, żeby mi tą kasę odebrać powiedziałem, że robię sobie na razie sit out sasasa
W następnych dniach stwierdziliśmy, że "Warszawa barakiem stoi". Szukaliśmy jakiegoś fajnego basenu. Wyskoczyliśmy najpierw na Inflancką, potem Esperanto, a skończyło się na pomyleniu adresu Wesolandii, gdzie ulica Wspólna znajduje się w centrum Warszawy....oraz w Warszawie-Wesoła. Dla mnie niedoinformowanego z założenia jasne było, że takie miejsce może być tylko 1 i aquapark może znajdować się w centrum, tak jak we Wrocku Po dotarciu na miejsce lekkie rozczarowanie, więc doszliśmy do wniosku, że wszystkie baseny, które widzieliśmy, a na które nie odważyliśmy się wejść (np. po zobaczeniu jak wygląda "sauna" na Inflanckiej) to jakieś baraki. Tak więc marzenia o basenie legły w gruzach.
Jeśli chodzi o pokera, to przestałem się oszukiwać i kombinować ze zmianami stylów gry. Kilka rozmów ze znajomymi, mniej i bardziej pomocnych wniosków i w tym miesiącu gram swoje 25/19 (nie gram pod staty, po prostu gram swoje a liczby takie same się układają). Wyniki super, wariancja oddaje co sobie czasowo pożyczyła. Poza tym gram równocześnie NL50 i NL100, bez ograniczania się co do stawek. Po prostu wybieram najlepsze stoliki jakie mogę znaleźć i śmigam.
Dotychczas NL100 było dla mnie jakąś barierą, a pierwszy raz na te stawki wszedłem w marcu 2008, potem syndrom wypłaty...i dopiero teraz czuję, że jestem naprawdę gotowy.
Jak napisałem wcześniej wybieram stoliki dokładniej, zmieniam co chwilę, jeśli tylko coś mi nie pasuje szukam nowego, przez tą przechodniość mam czasem po 10 stołów włączonych. Wyniki super. Cieszy mnie też, że spora część regularsów się do mnie nie dosiada. Ostatnio czuję też, że dominuję swoje stawki na B2B. Oczywiście jestem z tego powodu niezmiernie happy....witam w Legolandzie:D
Legoland ma też inny oddźwięk w moim wpisie. Zastanawiamy się z moją kobietą gdzie by się tu wybrać na jakieś odjechane wakacje. Padały już propozycje wysp Kanaryjskich i Dominikany (kolega mocno poleca, moje Słońce o tym marzy), więc moje zapatrywania na wyjazd do Legolandu zostaną pewnie zepchnięte na drugi plan. Macie jakieś inne miejsca godne polecenia??
Nie będę się na razie wbijał na NL200 nawet jak stolik będzie super, gdyż nie mam na to rolla. Poza tym z pewnością muszę skilla poprawić do takiego levelu. A do gry na kilku stawkach na raz przekonały mnie sesje na koncie znajomego (grane 50/50) na Bossie. Nasz zasięg mieścił się w NL100-NL400. Większość kasy zarabiałem ja, większość kasy tracił wspomniany wcześniej pros Kiedy ostatnio przy wygranej puli na allinach skakałeś do góry ze szczęścia?? Ja skakałem przy wygraniu na NL200 potrójnego allina i zgarnięciu 800e. Póki co rekordowa pula dla mnie. Aż żal było kończyć takie owocne sesje. Tylko wahania czasem przyprawiały mnie o lekkie drżenie serca...
USOP Łódź
Zagrałem w ten weekend na USOPie. Pierwszy taki duży turniej dla mnie...cóż trzeba się przyzwyczajać, następny we Wrocku. Do Łodzi postanowiłem wybrać się z kilku powodów. Pograć w większym evencie, poznać wreszcie life kilka osób z tl i nie tylko.
Podróż z Wawy do Łodzi to czysta przyjemność. Nowy pociąg, 1,5h jazdy przy słuchaniu Hipnotics Grzesiaka (kto wie o co chodzi niech sobie "wymarzoną łazienkę" przypomni). Potem krótki spacerek po Łodzi...i full szok. Ludzie mimo, że wyglądali na dużo skromniej żyjących niż Wawie byli bardzo otwarci i mili. Każdy zapytany o cokolwiek udzielał mi z uśmiechem na twarzy potrzebnych informacji...yeah Nie to co w Warszawie: "przepraszam jak dojechać tu i tu" - NIE WIEM!!!!!!!!!!!!!!!!! z miną jakby się zapytanemu na wymioty zbierało...
Ale wracając hotel Focus, w którym odbywał się turniej miał ciekawą industrialną architekturę...mnie się podobał, niektórym podobno przeszkadzały wysokie stropy w pokojach
Sam turniej był moim zdaniem dobrze zorganizowany, zawodnicy których grę miałem okazję oglądać raczej nie zachwycali poziomem. Albo przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Początek turnieju grałem świetnie, sprytnie zabierałem pule przeciwnikom i z 10k dobiłem szybko do 13. Potem przez dwa poziomy totalne bezkarcie albo tak się sytuacja układała, że mając QQ na UTG scallowało mnie 5 zadowników. Flop z asem + fl draw, czyli check-fold. Do przerwy skróciłem się do 6k. Na każdy mój bet dostawałem raise i musiałem poodpuszczać.
Z wrocławian szybko odpadli Amazonit i Kleo, który skrócił się po bardzo grubej akcji z cold stone bluff.
W przerwie szybki obiad niestety w Maku + kilka batonów (nie ma to jak zdrowe jedzenie) na lekkie doładowanie energii i naładowałem się tak, że tuż po przewie szybko wyleciałem na shorcie próbując robić idiotyczny squeeze na gościa, który pewnie takiego słowa nie słyszał. Pokazał QQ i wyleciałem szybciutko. Ten squeeze podparty był myśleniem "życzeniowym" typu pewnie zrzuci te dychy.
Czy turniej zaliczam do nie udanych? Wręcz przeciwnie, oswoiłem się nieco z atmosferą i jadę na kolejny do Wrocka.
Poza tym poznałem wreszcie na żywo Zubera, który podszedł do mnie uśmiechając się od ucha do ucha z zapytaniem co ja wyprawiam
Chwilę później poznałem też Ciejasa (wprawdzie mieliśmy okazję już grać razem w Saloniku we Wrocku, ale nie skojarzył bym go na ulicy) i omawiając wyczyny turniejowe przenieśliśmy się do Qubusa. Tam już na necie okazało się, że ostatni pociąg z Łodzi do Wawy odjeżdża o 2058 a była 2053, więc padła idea IDZIEMY na IMPREZĘ...i było świetnie. Wpadli jeszcze Repo i F1g0 (jeśli przekręcam nicka zaraz się poprawię)+jakiś pozapokerowy kolega.
Dwa teksy które mi mocno utkwiły w pamięci to "zagrałeś all in na flopie AAA z 23o" i "idę na turbo sita" (o co może chodzić )
Było super i liczę, że Wrocek będzie o poziom lepiej nie tylko pod względem pokerowym, ale również imprezowym, tym razem będę gospodarzem:D
Filmy pokerowe.
Ostatnio zostałem jednym z nagrywających filmiki szkoleniowe dla forumpokerowe.com . Mam na koncie na razie 1 filmik z NL25, który próbowałem nagrać w sumie z 4 razy, bo CamStudio, z którego korzystałem do tej pory przy nagrywkach sypał się po przekroczeniu 30minut. Ostatecznie przerzuciłem się na Camtasia i wszystko wyszło jak należy. Filmik będzie niedługo dostępny na wspomnianej stronie. Jest skierowany do graczy grających mikro, więc jeśli grasz do NL25 podejrzewam, że możesz dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy. Będę nagrywał też NL50 i SNG. A wybór tematów będzie zależny od życzeń oglądających moje filmiki.
Charli z Forumpokerowe zajął 3 miejsce na USOP w Łodzi, więc graty i to mocne. Szkoda, że się ominęliśmy life.
Na koniec oczywiście filmowo. Pisałem wcześniej, że jestem kinomanem. Od ostatniego wpisu widziałem kilka perełek filmowych.
Na sam początek Ghajini z 2008 roku.

Mam kilku znajomych, którzy byli zachwyceni filmem Memento, mnie się on nie bardzo podobał, a Ghajini jest remake'iem indyjskim tegoż filmu i jest znakomity. Wielowątkowa fabuła, film wielopoziomowy, tzn. każdy znajdzie coś dla siebie Filmweb ocenia go również bardzo wysoko.

Mówiąc w skrócie POLECAM ale uwaga trwa 3h!
Drugim ciekawym filmem jest PUSH, który aktualnie grają w kinach.

Widziałem go już 2 razy, raz w kinie raz na
www.tvfilmy.pl Ciekawa niespotykana fabuła, kilka wałków po drodze, ciekawy sposób pokazania niektórych rzeczy. Bardzo lubię jak film mnie zaskoczy, a z tym właśnie tak było.
Życzę udanych sesji pokerowych i filmowych Jeśli jest coś godnego polecenia słucham.
Pozdrawiam,
Lego