Dzień dobry!
Jako, że od trzech miesięcy grywam głównie turnieje na Evereście (95% tego co gram) i idzie dość dobrze, postanowiłem otworzyć blog, gdzie będę opisywał co się dzieje.
Kilka słów o mnie: Karierę z zarabianiem online rozpocząłem od klikania w banerki

. W sumie gdyby nie to, to teraz nie pisałbym tego posta, ponieważ w jednym z maili pewien użytkownik polecił stronę partypoker gdzie dawali 50$ na początek. Od razu się podjarałem i założyłem konto na mamę (nie miałem 18 lat jeszcze). Pamiętam swoje początki - teraz jak o tym myślę, to śmiech na sali - akcje na NL4 gdzie szły minrererereraisy preflop były na porządku dziennym

. Dziwie się, że nawet coś udało mi się wtedy wypłacić. Rekordowy stan konta na partypoker=80$, które wjebałem w jakieś 3 tyg. po czym szukałem kolejnych promocji typu no-deposit. Zakładałem konta po wszystkich krzakach, gdzie dawali chociażby 1$, aż w końcu jakoś się wybiłem i udało się ugrać trzycyfrowy bankroll. Cały czas wtedy grałem stoliki. Ok. półtora roku temu przeniosłem się na
everest gdzie grywałem NL25 shortstakiem, aż bankroll osiągnął kwotę powyżej 1k$. Czułem, że jestem dobry i rozpocząłem grę NL50 SH, później doszedłem do NL100 i sam wciąż nie wiem jak (buehe), ale w 2 tyg. wjebałem prawie pół rola. Grindowałem znowu NL50, aż w końcu postanowiłem zmienić room. Krążyłem tu i ówdzie, aż w końcu zagościłem na bossmedii. Tam młuciłem NL25 przez jakieś 5 miesięcy z marnym skutkiem - sam nie wiem czemu nie potrafiłem się przełamać i regularnie wygrywać. Po ok. 100k hands miałem tam minimalny plus. Doszedłem do wniosku, że trzeba coś zmienić i wtedy zainspirowany wynikami Slayera, przyjąłem jego zaproszenie aby powrócić na
Everest, by grywać tam turnieje (za co serdecznie dziękuję!).
Przejdźmy do sedna sprawy - początkowo średnio mi szło - grałem wszystkie turnieje na które pozwalał mi bankroll, czyli takie z wpisowym 5-30, czasami jak wygrałem satelite to zagrałem 10k za 109$, gdzie oczywiście grałem pod presją. Pierwszy depozyt (przeniesienie części rola) przegrałem dość szybko, ale nie poddałem się - szybka pożyczka od dziadka S. i zgodnie z prawem kredytowym, kasa ta okazała się "szczęśliwa", bo wygrałem swoją pierwszą kwotę powyżej 1k$. W niedługim odstępie czasu zająłem 1 miejsce w 5k gtd i kolejna kaska na konto. Po przelaniu całego bankrola na Ev, czułem większą swobodę i nie grałem już tak asekuracyjnie jak kiedyś. W końcu zacząłem doceniać pozycję w późnych fazach turnieju i nie mam stracha rzucić allina z buttona z Q5o.
W październiku przerwa pół miesiąca - brak neta na stancji - rozpocząłem studia na kierunku Oceanografia na UG w Trójmieście. Jak narazie kierunek mi się podoba - mimo iż należy do abstrakcyjnych to wierzę, iż coś po nim osiągnę (jeśli skończę). Nie narzekam na ogrom pracy, od czasu do czasu siądę coś powtórzyć, jakąś pracę napisać i wyniki mam zadowalające (w liceum przyzwyczaiłem się do ocen z dolnej półki, więc ambicji na prymusa nie mam

). Jednak studenckie życie to jest to, na co czekałem całe życie - nikt się mnie nie czepia, że nie mogę zjeść na kolację jajka na twardo jeśli jadłem na śniadanie jajecznicę, bo nie dostarczę organizmowi dostatecznej ilości wartości odżywczych. Nikt nie mówi mi, że ogryzek, który wyrzuciłem do kosza można było jeszcze ogryźć i zmarnowałem sporą część jabłka... Wolność!
Listopad - dobry miesiąc - 2x drugie miejsce w 10k, kilka mniejszych wygranych i aktualnie wynik jest taki, że mój bankroll wynosi 5x kwota początkowa. Licze, że uda mi się utrzymac 4 pozycję w tabeli liderów turniejowych Everesta.
To tyle jeśli chodzi o przedstawienie mojej postaci. W przyszłości będę starał się pisać posty co jakiś czas, jeśli kumulacja ciekawych sytuacji będzie wymagała przeniesienia ich na "papier".
Aha, a co do tytułu bloga, to zainspirowali mnie do tego gracze, których widziałem na FTP na stawkach NL100k, jednak nie siedzieli oni przy stoliku, a pisali na chacie teksty właśnie typu "Phil, transfer me 1k$, its just 1BB for you"

. Moim celem jest, aby kiedyś ktoś do mnie tak napisał.
Pozdrawiam, Mutant (Resublimator hehe).